Modlitwa Szymona Cyrenejczyka

Szatan nie daje nam rzeczy złych. Daje rzeczy dobre, abyśmy się nimi zajęli i stracili jeszcze lepsze.
MODLITWA SZYMONA CYRENEJCZYKA | NOWAK.men | Pixabay.com
Szatan nie daje nam rzeczy złych. Daje rzeczy dobre, abyśmy się nimi zajęli i stracili jeszcze lepsze.

Jeśli uważasz, że twoje życie duchowe zaczyna usychać, to sprawdź, czy jest ono dobrze zakorzenione w Jezusie. Zbadaj swoją modlitwę i przyznaj, czy nadal jesteś człowiekiem wewnętrznie wierzącym, czy już może tylko zewnętrznie religijnym?

Formułka, to jeszcze nie modlitwa
To, że obładujesz się dużą ilością modlitw na dobę, nie znaczy, że masz kontakt z Jezusem. To nie fakt zaliczenia Nowenny Pompejańskiej zapewni ci to, czego potrzebujesz, ale posłuszeństwo i realizacja tego, co chce Maryja. Podobnie samo urzędowe ogłoszenie Chrystusa Królem Polski, nie daje Mu jeszcze władzy do tego, aby nam pomóc, jeśli w sercach nie uznajemy Jego Prawa. Wszelkie gesty i formułki modlitewne, pozbawione intymnej relacji z Jezusem, są jak pusta butelka na pustyni. Odkręć ją wreszcie, aby Jezus mógł napełnić ją Wodą Życia. 
 
Myśl, to jeszcze nie modlitwa
Kiedy twoja bliska osoba jest w szpitalu i chcesz się za nią pomodlić, to nie myśl o niej. Myślenie o jej cierpieniu, szukanie sposobów, jak jej pomóc, nawet jeśli odbywa się w kościele, na kolanach, przed Najświętszym Sakramentem, dalej pozostaje tylko zwykłym myśleniem o tej osobie. To ciągle nie jest modlitwa. Jeśli chcesz się modlić, skup się na pocieszaniu Jezusa. Przecież to On jest najważniejszy w twoim życiu. Uświadom sobie, że Jezus tę osobę kocha bardziej, niż ty. Jego ból z powodu jej cierpienia jest większy od twojego i bardziej zależy Mu na jej szczęściu, niż tobie. Dopiero taka relacja z Jezusem sprawia, że to, co robisz jest modlitwą. Jednocz się w cierpieniu Jezusa, a nie cierpieniu osoby za którą się modlisz. Twoja miłość nie wystarczy, aby pomóc tej osobie. Okaż ją Bogu, a On rozmnoży ją tak, że starczy jej wszystkim o których się martwisz i “jeszcze zostanie dwanaście koszy ułomków” (por. Łk 9,17).

Emocje, to jeszcze nie modlitwa

Niezależnie od tego, czy kapłan odprawi Mszę w skupieniu, czy zrobi to byle jak w pośpiechu, wartość Eucharystii i tak będzie wynikała z mocy ofiary Chrystusa, a nie gorliwości kapłana. Nie daj się oszukać, że Msza z tym znanym księdzem będzie lepsza, niż z tym z małej, wiejskiej parafii. To nie uczucia i nasze upodobania są miara mocy działania Jezusa. To nie emocje, które odczuwasz na modlitwie, świadczą o tym, czy była ona dobra, czy nie. Jeśli wczuwasz się w stany, które przeżywasz na modlitwie, to tak naprawdę wczuwasz się w siebie. Nie jesteś w stanie dostrzec prawdziwego Jezusa, gdy nie odrywasz wzroku od siebie...

Podoba mi się scena z “Pasji” w reżyserii Mela Gibsona, kiedy to Szymon Cyrenejczyk zostaje przymuszony do niesienia krzyża. Na początku buntuje się, potem jest bardzo zaangażowany, a na koniec broni Jezusa przed żołnierzami. Tak, jak zmienia się Szymon, tak powinna dojrzewać nasza modlitewna relacja z Jezusem. Dla Szymona najważniejszy staje się Jezus, a nie sprawa niesienia krzyża. Krzyż był tylko punktem styczności z Jezusem. Dlatego w pewnym momencie Szymon zostawia nawet krzyż, aby pomóc bezpośrednio Jezusowi.

A czy twoje formy modlitwy, praktyki religijne, lub zaangażowanie duszpasterskie, nie przysłaniają ci Jezusa?

  • Komentarze Google
  • Komentarze Facebook
Item Reviewed: Modlitwa Szymona Cyrenejczyka Rating: 5 Reviewed By: NOWAK