Obawa życia w cieniu

Obawa życia w cieniu | NOWAK.men | Pixabay.com
Doszedłem do takiego momentu, że już nie dam rady się dalej oszukiwać, iż jeszcze coś w życiu wielkiego osiągnę. Patrząc wstecz, jak niewiele się dorobiłem, i widząc jednocześnie, jak mało czasu mi zostało, dochodzę do wniosku, że moje życie, już raczej takie pozostanie. Oczywiście ambicje nie przestają o sobie dawać znać: “Chłopie, weź się nie łam! To tylko kryzys wieku średniego. Nie trać celu z oczu! Jak się poddasz, to skończysz, jak wszyscy. A ty przecież nie chcesz być, jak wszyscy, prawda?”

A zaczęło się od Facebooka. Odkryłem, że światu i problemom tam poruszanym, zupełnie nie jestem w stanie pomóc. Nożownik w Londynie, afera Amber Gold, krzywe rondo w Radomiu. Wszystko to jedynie rozbudzało moje emocje. Oczywiście, jak każdy mężczyzna, świetnie czuję się w takich wielkich sprawach świata. Prowadzi to jednak do tego, że zamiast ruszyć tyłek i zwyczajnie pokopać piłkę z synem, chętniej podyskutuję o grze naszej reprezentacji. Wolę z kumplami zaplanować budżet państwa na przyszły rok, niż usiąść z żoną i porozmawiać o tym, jakie ubrania trzeba dzieciom kupić. Nie będę też chciał aktywnie włączyć się w żadną wspólnotę parafialną, bo to przecież nic nie daje. Ale, gdyby ktoś chciał pogadać na temat ostatniej afery w Watykanie, to wiem pewnie więcej, niż papież… Chyba każdy mężczyzna, trochę tak ma?

Ile czasu można żyć nie swoim życiem? Ile czasu można, goniąc za złudzeniami, mijać w codzienności to, co naprawdę jest ważne? Jak się okazuje- długo. Na szczęście Pan Bóg tak nas prowadzi, abyśmy od czasu do czasu, mieli okazję przełożyć zwrotnicę na ten właściwy tor. Jednym z tych rozjazdów jest kryzys wieku średniego. Człowiek kończy pewien etap życia, przygląda się, analizuje i na koniec, niezależnie od wyniku, i tak musi pogodzić się z tym, że niczego już nie cofnie.

Taka zgoda na własne życie, wlewa wewnętrzny pokój. Człowiek przestaje bać się, że nie osiągnie sukcesów wyznaczonych przez społeczeństwo. Uświadamia sobie, że nie musi nigdzie gnać, że Bóg potrzebuje go dokładnie tu, gdzie go postawił. Nawet jeśli nie jest to jakieś zaszczytne miejsce. Podoba mi się to porównanie, że my ludzie jesteśmy trochę, jak elementy mostu. Ci wielcy, zasłużeni są jak kolumny, które podtrzymują nowe odcinki przęseł historii. Ale na nic się one nie przydadzą, jeśli przęsła te nie zostaną wypełnione tysiącami zwykłych, szarych desek, które co dzień pełnią swoją funkcję w wyznaczonym miejscu.

Świadomość, że jest się dla Boga kimś ważnym, rodzi w człowieku potrzebę jeszcze głębszego poznania Jego woli. Człowiek zaczyna żyć głębiej, a nie więcej. Czasem wręcz cieszy się, że jest w cieniu. Nie musi już tracić czasu na rzeczy, które uważa za mało ważne. Nie widzi np. sensu w imponowaniu na Facebooku. Nie musi znać tych, których znać się podobno opłaca. I nie musi już stosować filtrów w aparacie, aby ukryć, że się starzeje...
  • Komentarze Google
  • Komentarze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Item Reviewed: Obawa życia w cieniu Rating: 5 Reviewed By: NOWAK