Nie jesteś sam

A co jeśli kościół wypchany był by po brzegi ludźmi, którzy przyszli tylko dla siebie i swoich spraw? Tłum, który co tydzień na Mszy, automatycznie mruczy pod nosem te same formułki, a w myślach zajmuje się tylko swoimi problemami.
Nie jesteś sam | NOWAK.men
„Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Te słowa najbardziej urzeczywistniają się w trakcie Mszy Świętej. A co jeśli kościół wypchany był by po brzegi ludźmi, którzy przyszli tylko dla siebie i swoich spraw? Tłum, który co tydzień na Mszy, automatycznie mruczy pod nosem te same formułki, a w myślach zajmuje się tylko swoimi problemami. Czy o to chodzi Jezusowi?

Zacznij od siebie. Sprawdź, czy na przykład modlisz się w tej intencji, w jakiej sprawowana jest Msza Święta? Bo wiesz, może być tak, że przyszedłeś na Mszę, stoisz w dużej grupie ludzi, ale nie jesteś z nimi. Zajmujesz się swoimi intencjami. Ksiądz oczywiście wspominał coś na początku o którejś tam rocznicy śmierci, jakiegoś człowieka, którego wogóle nie znasz, ale ty przecież przyniosłeś własne prośby. Prosisz, żeby w pracy było lepiej, aby dzieci głupot w życiu nie narobiły i o zdrowie, bo bez niego wszystko się posypie. Oczywiście nie ma nic złego w proszeniu Jezusa o pomoc. On wręcz cieszy się, kiedy zdajemy się na Jego prowadzenie, jednak takie indywidualne podejście sprawdza się w modlitwie osobistej. Msza Święta natomiast, jest modlitwą wspólnotową. Wspólnota polega na tym, że nie jesteś sam ze swoimi problemami, ale masz wsparcie. Więc jeśli pojawia się sytuacja, w której potrzebna jest Boża interwencja, zarezerwuj Mszę na której, już nie tylko ty sam, ale cała wspólnota, będziecie modlić się w twojej sprawie. Czy jesteś świadom, że na każdej Mszy, na której byłeś, ktoś pilnie potrzebował twojej modlitwy? Na twoją prośbę Jezus jest w stanie powstrzymywać wojny, ratować małżeństwa, uzdrawiać chorych i wyciągać dusze z czyśćca. Potrzebuje tylko twojej zgody na działanie...

Kiedy uświadomisz sobie jak wielką siłę dał Jezus twojej modlitwie, zrozumiesz, jak bardzo ważny i potrzebny jesteś Jemu i ludziom. Otworzysz szeroko oczy, rozejrzysz się po kościele i dotrze do ciebie, że każdy z tych ludzi, może swoją modlitwą zdziałać równie wiele dobrego. Każdy! Ten mężczyzna, który siedzi za tobą i z jego oddechu domyślasz się, jak spędził sobotni wieczór, również. Potrzebny jest też zapał i energia tych dwóch gimnazjalistów, którzy właśnie gadają za filarem. Nawet sąsiad, który przyszedł tu, bo by mu żona żyć nie dała, ma w sercu siłę, której Jezus nie potrafi się oprzeć.

Zaczynasz patrzeć na człowieka z kościelnej ławki, jak na współtowarzysza. Współtowarzysza we wspólnej drodze do tego samego celu - do Jezusa. Czujesz, że skoro idziecie razem, jesteście za siebie jakoś współodpowiedzialni. To poczucie odpowiedzialności każe ci pilnować się, aby czasem swoją osobą, nie utrudniać mu jego misji. Być może, jako matka, dostrzeżesz wreszcie, że urocza spontaniczność twego dziecka, utrudnia innym modlitwę? A ty młoda kobieto, której Bóg ofiarował piękne ciało, zastanowisz się, czy ta krótka spódniczka, nie będzie kierowała czyiś myśli nie tam, gdzie trzeba? Może pan, który kąpie się w poniedziałki, wpadnie wreszcie na pomysł, aby kąpać się w soboty?

Zachęcam cię, abyś przed następną Mszą Świętą, uświadomił sobie, w jak wielkich sprawach będziesz za chwilę uczestniczył. W tym tłumie nieznajomych ludzi jest ktoś, kto bardzo potrzebuje twojej modlitwy. I choć za życia nie dowie się, jak wiele dla niego zrobiłeś, to po śmierci Jezus wszystko mu o tobie opowie… 

Artykuł ukazał się miesięczniku Posłaniec św. Teresy, nr 6 (217) 2017.
  • Komentarze Google
  • Komentarze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Item Reviewed: Nie jesteś sam Rating: 5 Reviewed By: NOWAK