W oczekiwaniu na dziecko

Na jedzenie, czynsz i pieluchy nam nie brakuje. Może to prawda, że powinienem trochę więcej czasu spędzać z dziećmi, ale z pracy przecież nie zrezygnuję? NOWAK.men
W oczekiwaniu na dziecko | NOWAK.men

Jeśli Pan Bóg uzna za słuszne, to już w kwietniu będę mógł ujrzeć swego kolejnego syna. Mając doświadczenie wcześniejszych narodzin wiem, że warto się do tego wydarzenia dobrze przygotować. 

Kiedyś, przeglądając jeden z poradników „doskonałego ojca”, zostałem obsypany męskimi radami w stylu: co powinienem wiedzieć o smoczkach, aby skutecznie zaimponować żonie; który wózek najlepiej sprawdzi się na polskich chodnikach i że warto zainwestować w droższe głośniki, aby dziecko od początku miało kontakt z dobrym brzmieniem. 

Z lekką drwiną uznałem, że ten autor chyba nie ma jeszcze dzieci, bo gdyby przeżył narodziny choć jednego, to nie wypisywałby takich głupot. Tę chwilę dumy z własnego ojcostwa przerwała mi żona: 
- a co ty byś napisał? - zapytała. 
Trochę zdębiałem... 
- Przecież to oczywiste! - odparłem i z wielkim przekonaniem wygłosiłem mowę o potrzebie zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, o godnych warunkach do życia i niezastąpionej roli ojca. 

Wieczorem jednak, leżąc w łóżku, czułem niezadowolenie. Wszystko o czym mówiłem, wydawało mi się takie górnolotne i oklepane. Świadomość, że nie o to chodziło żonie, nie pozwalała mi zasnąć. Przecież dbam o nich – szukałem usprawiedliwienia. Na jedzenie, czynsz i pieluchy nam nie brakuje. Może to prawda, że powinienem trochę więcej czasu spędzać z dziećmi, ale z pracy przecież nie zrezygnuję?

Analizowałem tak wszystkie sfery życia, aż doszedłem do kwestii wiary. Tutaj wypadłem blado. Do kościoła chodzę, ale czy to mi coś daje? Niby modlę się za rodzinę, ale to raczej bo „tak trzeba”, bo „na wszelki wypadek warto mieć przy sobie Pana Boga”. Całe to drążenie duszy pozwoliło mi dostrzec płytkość własnego życia. Dziś uważam tę noc za jedną z ważniejszych w moim życiu. Gdybym teraz miał napisać przyjacielowi, jak przygotować się do narodzin dziecka, powiedziałbym mu wprost: 
  • Chłopie weź się za siebie! Zastanów się, czy chciałbyś mieć takiego ojca, jak ty? Jeśli nie, to zacznij pracować nad swoimi wadami. Czasu masz już niewiele. Jeśli skrzywdzisz dziecko swym charakterem, to nie będzie się dało tego już cofnąć. 
  • Twoja żona cię potrzebuje. Słuchaj jej sercem. Odkryjesz, że jest niesamowicie szczęśliwa, a jednocześnie, panicznie się boi, że coś z dzieckiem może być nie tak. Nie zgrywaj twardziela. Włącz się w to, co ona czuje i razem przeżywajcie te emocje. Nie pozwól, aby została z tym wszystkim sama. 
  • Za moment Bóg odda w twoje ręce bezbronne dziecko. Chroń je, dbaj o nie, ale nie zapominaj, że oprócz ciała, ma ono jeszcze duszę. Ty i twoja żona uczestniczycie w czymś, co potrafi tylko Bóg, a czego nawet aniołowie wam zazdroszczą - w stwarzaniu. Szatan tego nie znosi! Będzie chciał wam to popsuć. Chroń swoją żonę i dziecko codzienną modlitwą. To działa! 
  • Idź do spowiedzi i przyjmij Jezusa w Komunii. Powiedz, że oddajesz Mu się całkowicie, aby posługiwał się tobą w trosce o rodzinę. Zobaczysz, jak wielkich rzeczy będzie za pomocą ciebie dokonywał! Dbaj o czyste sumienie, abyś zawsze wiedział, czego On od ciebie oczekuje. Spokojnie rób wszystko, co w twojej mocy, a to w czym będziesz bezradny, oddaj Jemu. On sobie z tym poradzi! 
Wszystkim, którzy tak, jak ja, oczekują narodzenia się dziecka, życzę dobrego wykorzystania tego czasu. Wierzę, że całkowite powierzenie się Jezusowi, to najlepszy sposób na zapewnienie dziecku wszystkiego, czego będzie potrzebowało.
Artykuł ukazał się miesięczniku Posłaniec św. Teresy, nr 7 (228) 2015.
  • Komentarze Google
  • Komentarze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Item Reviewed: W oczekiwaniu na dziecko Rating: 5 Reviewed By: NOWAK