Kurze przemyślenia

Pewien człowiek znalazł jajko orła.   Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.   Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi.
Kurze przemyślenia | NOWAK.men | Pixabay.com
"Pewien człowiek znalazł jajko orła. 
Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie. 
Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi. 

Orzeł przez całe życie zachowywał się, jak kury z podwórka, 
myśląc, że jest podwórkowym kogutem. 
Drapał w ziemi szukając glist i robaków. Piał i gdakał. 
Potrafił nawet trzepotać skrzydłami 
i fruwać kilka metrów w powietrzu. 
No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty? 

Minęły lata i orzeł zestarzał się. 
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, 
na czystym niebie wspaniałego ptaka. 
Płynął wspaniale i majestatycznie wśród prądów powietrza, 
ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami. 

 Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony. 
- Co to jest? - zapytał kurę stojącą obok. 
- To jest orzeł, król ptaków - odrzekła kura. 
- Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on. 

Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał. 
I umarł wierząc, że jest kogutem w zagrodzie." 
(Opowiadanie ks. Anthonego de Mello) 

Opowiadanie to wywarło na mnie ogromne wrażenie. W oczach Jezusa jestem orłem, nieświadomym, jak wysoko mogę się wzbić! Mój problem polega na tym, że nie patrzę na siebie oczami Jezusa, ale oczami towarzystwa z kurnika. Zapewne każdy z nas ma czasami wrażenie, że znajduje się wśród ludzi, którzy ściągają go w dół... W takich chwilach, najprościej jest się usprawiedliwiać: Panie Jezu, czego Ty ode mnie wymagasz? Przecież widzisz w jakim kurniku żyję! Kogut w robocie wszystkiego się czepia, dzieci w domu ciągle chcą jeść, a podwórko za małe, aby uzbierać tyle, co trzeba. W takich warunkach nic wielkiego dla Ciebie nie zdziałam… 

Jednak gdzieś w środku każdego człowieka, tli się wątpliwość, czy to, kim jestem, faktycznie zależy od tego, gdzie się akurat znajduję? Jeśli faktycznie jestem orłem, to jestem nim niezależnie, czy szybuję, czy siedzę na kurzej grzędzie. Im szybciej człowiek to zrozumie, tym szybciej rozwinie skrzydła. Prawdą jest jednak, że takie rzeczy widzi się dopiero, gdy przestaje się grzebać w ziemi, a zaczyna patrzeć w niebo. Dopóki człowiek skupia się tylko na swoich przyziemnych sprawach, dopóki nie oderwie od nich wzroku, nie daje sobie szansy odkrycia możliwości świata duchowego. 

Nie wiem, dlaczego Pan Bóg pozwolił, abym urodził się w tych czasach, w takiej rodzinie i z takimi chorobami? Wiem na pewno, że On nie robi niczego bez powodu. Jeśli tak uznał, tzn., że są to dla mnie najlepsze (nie koniecznie najłatwiejsze) warunki, aby się do Niego zbliżyć. Wierząc w to, można bezpiecznie przyjąć, że w życiu nie ma problemów. Są tylko sytuacje, w których Jezus pozwala mi uczestniczyć, abym jeszcze szerzej rozłożył skrzydła. Czasu jest niewiele. Albo wzniosę się do nieba, albo skończę w kotle piekielnego rosołu. 

 Myślę, że w podobny sposób warto patrzeć na zbawienie swoich dzieci. Aby nie hodować kolejnego pokolenia duchowych kurczaków, samemu trzeba przestać być nielotem. Tylko dzięki własnemu uczestnictwu w tym “wyższym” życiu, będziemy w stanie pomóc dzieciom rozeznać Bożą wolę względem nich i pomóc ją wypełniać. 
Życzę wysokich lotów!

Artykuł ukazał się miesięczniku Posłaniec św. Teresy, nr 7 (228) 2017.
  • Komentarze Google
  • Komentarze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Item Reviewed: Kurze przemyślenia Rating: 5 Reviewed By: NOWAK