Matka Leśniańska

Leśna Podlaska zawdzięcza swą nazwę otaczającym ją zewsząd lasom. Pierwotnie nazywano ją Osiedlem Jaćwingów, lub Okopami Krzyżackimi. Według tradycji, Jaćwingowie i Krzyżacy zakładali tu swoje obozy wojskowe w czasie najazdów na Podlasie. W XVII w. stała się miejscem kultu i siedzibą Cudownego Wizerunku Matki Bożej, zwanego odtąd Matką Bożą Leśniańską.
Sanktuarium Maryjne w Leśnej Podlaskiej | NOWAK
Moja rodzina pochodzi z Leśnej Podlaskiej. Bywam tam przynajmniej dwa razy w roku. To, co mnie najbardziej cieszy, to fakt, że Leśna nie jest kolejną “metropolią maryjną”, pełną plastikowego kiczu nastawionego na pielgrzymkowy dochód. To miejsce naprawdę jest, jak Maryja: ciche, piękne i pełne modlitwy.

Leśna Podlaska zawdzięcza swą nazwę otaczającym ją zewsząd lasom. Pierwotnie nazywano ją Osiedlem Jaćwingów, lub Okopami Krzyżackimi. Według tradycji, Jaćwingowie i Krzyżacy zakładali tu swoje obozy wojskowe w czasie najazdów na Podlasie. W XVII w. stała się miejscem kultu i siedzibą Cudownego Wizerunku Matki Bożej, zwanego odtąd Matką Bożą Leśniańską.

Przedziwne są Boże działania. Kto by pomyślał, iż człowiek, który miał swój udział w pokonaniu Turków pod Wiedniem, będzie pochodził właśnie z Leśnej Podlaskiej. Pisze o tym historyk dr Józef Geresz w swej publikacji „Leśniański sługa". Postawił on tezę, że stało się to między innymi za sprawą mieszkańca Leśnej - Jana Michałowicza. Został on sługą Jerzego Franciszka Kulczyckiego, kupca z Sambora. Jan, razem ze swym panem znalazł się w 1683 r. w oblężonym przez Turków Wiedniu. Po trzydziestu dniach obrony, komendant tego miasta hrabia Starhemberg, usiłował nawiązać kontakt z obozem dowódcy wojsk cesarskich - księciem Karolem Lotaryńskim. Potrzebni byli ochotnicy, którzy przedarli by się przez otaczające ich obozy wroga. Tej trudnej misji podjęli się właśnie Kulczycki i Michałowicz. Użyli podstępu i w przebraniach żołnierzy osmańskich, podśpiewując pod nosem tureckie pieśni, 13 sierpnia przeszli przez obóz wroga. Dotarłszy do księcia Karola, tą samą drogą wrócili z cennymi wiadomościami. Po jakimś czasie sytuacja obrońców pogorszyła się i powstała konieczność ponownego kontaktu z księciem Karolem. Kulczycki, znając niebezpieczeństwo tego typu misji, nie chciał już podjąć się roli kuriera. Odwagi tej nie zabrakło natomiast naszemu rodakowi z Leśnej, który w przebraniu jeszcze cztery razy przekradał się przez obóz turecki i osobiście rozmawiał ze spieszącym na odsiecz królem polskim Janem III Sobieskim. Ten nikomu nie znany podlasiak, podtrzymał w ten sposób opór kilkudziesięciu tysięcy wiedeńczyków i ich nadzieję na ocalenie. Po oswobodzeniu Wiednia Kulczycki został przez mieszkańców miasta uznany za bohatera. Obdarowany został stoma dukatami nagrody, otrzymał dom na jednym z wiedeńskich osiedli oraz zwolnienie z podatków na dwadzieścia lat. Michałowicz, jako jego sługa, pozostał nadal nieznany.

W dwa tygodnie po uwolnieniu Wiednia, w miejscu urodzenia Michałowicza, w Leśnej Podlaskiej, zjawił się Cudowny Obraz Matki Bożej. Kroniki historyczne z tamtych czasów mówią, iż 26 września w godzinach popołudniowych dwaj chłopcy pasący bydło, 9 - letni Aleksander Stalmaszczuk oraz 10 - letni Miron Makaruk, znaleźli na drzewie dzikiej gruszy jaśniejący niezwykłym blaskiem wizerunek Matki Bożej.

Miron Makaruk po 17 latach, przed specjalną komisją teologiczną, tak o tym wspominał: „Szukając po obiedzie ciołka, w tych wałach, gdzie było dosyć gęstwiny obaczyłem (pisownia oryginalna) obraz piękny, jasny na gruszce. Strachem zdjęty zostawszy pobiegłem do sąsiadów, dając znać o tym obrazie, bom widział i jasność. Gdy się ludzie ze wsi zeszli i temu obrazowi dziwowali, niejaki Daniło z tejże wsi chciał ten obraz z gruszy zdjąć, jednak z gruszy spadł i po raz drugi odważył się, ale i po wtóry raz spadł z tegoż drzewa. Po trzeci raz tegoż dokazać chciał, ale i po trzeci raz spadł z gruszki. Po tym, za daniem znać, przybył pan Zabłocki, podstarości z Bordziłówki i pomodliwszy się z książek, obraz zdjął z gruszy. Obraz zaraz ową jasność swoją i piękność stracił. Wziąwszy go wstąpił tu do brata mego i ten obraz na stole u niego położył. Obraz był wilgotny, jakby pocący się, aż na stole znaki potu były. Stamtąd go wziąwszy zaniósł do Bukowic do dworu dziedzica, skarbnika orszańskiego Pawła Michałowskiego. W mieszkaniu skarbnika w osobnym alkierzu, naprędce przybranym, złożono Obraz nad wieczorem, zapalono światło i dwór dziedzica stał się odtąd, jakby kaplicą, do której się ludzie zewsząd cisnąć poczęli. Zasłona, którą obraz był zakrywany, zawsze była mokra, a krople potu, jakby łzy widniały na obrazie i spadały w dół”.

Po trzech latach, skarbnik Paweł Kazimierz Michałowski, zbudował w miejscu objawienia pierwszy drewniany kościół, do którego przeniesiono Cudowny Wizerunek. Od tego momentu obraz przestał się “pocić”, czyli płakać. Miejsca tego nie omieszkał odwiedzić, wspominany wcześniej Jan Michałowicz, który łączy objawienie się Cudownego Obrazu z pomocą Maryi w odsieczy Wiedeńskiej.

Dziś wiele osób pielgrzymuje do Leśniańskiej Matki. Księga uzdrowień nieustannie zapełnia się kolejnymi świadectwami. Ludzie mówią, że Ona faktycznie działa, jak prawdziwa matka. Dokonuje rzeczy wielkich, ale w cichości, bez rozgłosu. Zachęcam do głębszego zainteresowania się historią i tajemnicami słynącego łaskami obrazu. Wierzę, że różnymi drogami Bóg dociera do człowieka. Jedną z nich jest Maryja.
  • Komentarze Google
  • Komentarze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Item Reviewed: Matka Leśniańska Rating: 5 Reviewed By: NOWAK